Szczerość w brandingu
W gąszczu definicji próbujących opisać branding, jedna jest nam szczególnie bliska: to ta przedstawiająca go jako proces nadawania znaczenia, dzięki któremu marka buduje relacje. To właśnie te relacje są dla nas najistotniejsze w procesie budowania silnego brandu, na każdym poziomie naszej pracy.
Marka ma dzisiaj ciężkie i „pracowite” życie. Nieustannie musi:
- pokazać się,
- nakłonić do kontaktu,
- zaangażować.
Jednak siatka powiązań, jaką należy utworzyć, aby osiągnąć ten cel jest coraz bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Aby ją uporządkować, należy zaprojektować prosty i spójny, ale wyrazisty przekaz – te cechy należy traktować jako filar w budowaniu tożsamości marki. Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że oparty na tych zasadach komunikat daje większą szansę na przedarcie się przez tysiące informacji, jakie bombardują nas każdego dnia. Ale to nie wszystko: mocny i prosty przekaz wcale nie gwarantuje zaangażowania i przywiązania do marki.
Kto z nas nie kupił produktu, który go zawiódł, skorzystał z usługi, którą uznał za przereklamowaną lub zagłosował na polityka, który obiecał tyle, że nawet jemu nie udało się tego zapamiętać? Marki budując swój wizerunek nie mogą pozwolić sobie na takie potknięcia i zaniedbania. Dlatego naszym klientom radzimy: bądź szczery, bo tylko w taki sposób osiągniesz sukces i będziesz wiarygodny.
Zaangażowanie jest nagrodą za szczerość
Marki, które w naturalny sposób mówią do swojego odbiorcy, są bardziej zrozumiałe, a to właśnie zrozumiały język pozwala wciągnąć odbiorcę w historię, którą chcemy mu opowiedzieć. Branding jest tworzeniem relacji, a najlepsze efekty uzyskamy opierając je na szczerych podstawach. Oto przykłady:
Adventure
Adventure to prywatna szkoła podstawowa, gdzie edukacja jest rozumiana jako podróż, wycieczka w poszukiwaniu wiedzy. Dla założycieli szkoły, nauczycieli nauka to przygoda i należy robić wszystko, by była tym samym dla ucznia. Wszystkie zajęcia: te obowiązkowe i dodatkowe prowadzone są w ciekawy, nieszablonowy sposób, aby ucznia zainteresować, sprowokować do zadawania pytań i samodzielnego poszukiwania rozwiązań. Rozpoczynając pracę z Adventure na własnej skórze poczuliśmy autentyczny zapał do pracy z dziećmi, a odwiedzając szkołę udzieliła nam się energia płynąca od uczniów. Wyczuliśmy, że drzemie w nich potencjał i postanowiliśmy to wykorzystać. Doszliśmy do wniosku, że skoro w Adventure uczeń jest najważniejszy, a szkoła tak manifestuje aktywną postawę swoich podopiecznych, to ich czynny udział w procesie budowania wizerunku jest oczywisty.
Dzieci dostały od nas specjalnie przygotowane wycinanki, z których miały ułożyć obrazy kojarzące im się z nauką, szkołą i przygodą. Ze stworzonych kolaży powstały ilustracje, które stały się osią komunikacji wizualnej placówki. Wypracowane wspólnie rozwiązania okazały się wyjątkowo trafione i szybko zyskały uznanie zarówno u nauczycieli, jaki i u rodziców. A dzieci, dzięki temu, że brały czynny udział w całym procesie poczuły silną więź z nową, wizualną odsłoną swojej szkoły.

Wyjątkowym dowodem trafności wybranego kierunku były niezapowiedziane odwiedziny uczniów z opiekunami w naszym biurze. Kilka tygodni po zakończeniu projektu, przyjechali z podziękowaniami, które były dla nas wyjątkową nagrodą.
Takie dobre przyjęcie nie byłoby możliwe, gdyby nie szczery i otwarty model współpracy, który sięgał po rozwiązania zgodne z filozofią szkoły i dzięki temu w wiarygodny sposób podkreślił jej wyjątkowy charakter.
We Care
Innym przykładem opierającym się na szczerości jest nasz ostatni projekt. Zostaliśmy poproszeni przez dużą firmę działającą na rynku medycznym o stworzenie parasolowej marki, która skupi pod sobą wszelkie działania w sferze edukacji, prewencji i diagnozy cukrzycy. Problem jest duży, bo przewiduje się, że w 2030 roku na całym świecie będzie ok. 550 milionów diabetyków, a cukrzyca będzie siódmą główną przyczyną zgonów. Przekrój osób, które chorują, lub są narażone na ryzyko zachorowania, jest bardzo obszerny. Największym wyzwaniem dla nas było stworzenie pojemnego nośnika komunikatów, które mają trafić do odbiorców często bardzo różniących się od siebie.
Byliśmy pewni, że nie będziemy proponować projektów o skostniałym, tradycyjnym, medycznym charakterze, które bardziej odstraszają, niż zachęcają do zapoznania się z ich treścią. Kluczowe w naszych założeniach było stworzenie elastycznego narzędzia naturalnie dopasowującego się do przekazu, jaki niesie, i odbiorcy, do którego ma dotrzeć. Tak powstało ”We Care”.
Głównym zadaniem marki jest informowanie, że dzięki zrozumieniu istoty cukrzycy i świadomości zagrożeń, jakie ta choroba za sobą niesie, możemy się jej ustrzec lub kontrolować ją tak, by nie stwarzała żadnych ograniczeń. To pozwoli chorym korzystać z życia, realizować swoje marzenia i pasje, cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą.

Szczerość to drogi dar, nie oczekuj jej od tanich ludzi.
Te dwa projekty wpisują się w nasze doświadczenia, z których wynika, że najlepsze rezultaty osiągamy pracując razem z klientami, a nie dla nich. Mocno angażując partnerów w cały proces, inwestujemy we wzajemne zaufanie, a szczerość w budowaniu tych relacji ma wyjątkową wartość, bo wpływa na każdy realizowany projekt, wzbogaca go o bardzo ważną, nieuchwytną wartość. Warren Buffet powiedział: „szczerość to drogi dar, nie oczekuj jej od tanich ludzi”. My to samo możemy powiedzieć o markach. Dlatego tak ważne dla nas jest budowanie wizerunku w oparciu szczery, konkretny komunikat.
Teraz spróbujcie to zrobić! Niby proste i naturalne, a sprawia tyle kłopotów i wymaga czasu… ale kiedy na końcu wyboistej drogi przychodzi westchnienie:
“Dlaczego wcześniej na to nie wpadliśmy” – to znaczy że jesteśmy u celu i w ten sposób osiągniemy sukces.
-
01.12.2017
-
Dwa składniki marki
Marka to abstrakcyjne i różnie rozumiane hasło. Wielu z nas (ludzi z branży) to trochę dziwi, wkurza lub irytuje. Bo przepis niby prosty i dobrze opisany, a efekt jak z jajecznicą - każdy robi ją inaczej. Dla mnie dobrze skonstruowana marka to dwa składniki. Pierwszego nie da się podrobić, drugiego większość firm boi się wybrać.
Aura
Pierwszy składnik to aura. Coś co się czuje, zanim się pomyśli. Aura to nie design, nie produkt, nie copy. To wszystko naraz. I albo to gra, albo nie.
Aura jest w firmie. W ludziach, w ich gustach, sposobie bycia, w tym, co ich wkurza i co naprawdę interesuje. Nie da się jej wymyślić na warsztacie ani skopiować od konkurencji. Da się ją wyłuskać. Dlatego nigdy nie mówimy klientowi, kim jest. Mówimy, że pomożemy mu to odkryć. Wystarczą dwa kroki. Oba są do zrobienia, to nie magia. Magia powstaje z ich połączenia.
- Zrozumienie. Wiecie, kim jest Wasza firma, dla kogo działa, po co istnieje, w czym jesteście naprawdę dobrzy, a w czym tylko nieźli. Wiecie, czego klient od Was naprawdę chce i co go realnie boli. Bez tej wiedzy cały marketing to zgadywanie. Większość firm tu utyka, bo to praca, której nie widać. Klienci widzą jej sens dopiero wtedy, gdy zrozumieją, ile kosztuje jej brak.
- Zaskoczenie. Pokazanie tego, co rozumiecie, w sposób, który intryguje. Nie chodzi o szokowanie czy kreatywność dla kreatywności. Chodzi o ten jeden moment w komunikacji, produkcie czy obsłudze, w którym klient mówi: „O! Fajne. Nie spodziewałem się”. To moment, w którym zostajecie zapamiętani, bo mózg koduje to, co go zaskoczyło. Resztę wycina.
Zrozumienie bez zaskoczenia to nudna firma, która „wie, co robi”. Zaskoczenie bez zrozumienia to firma, która desperacko próbuje być „cool”. Razem tworzą aurę. I najważniejsze: to musi stać na twardych argumentach. Nie zmyślamy historii. Nie doczepiamy cech, których nie ma. Wymyślona aura nie istnieje.
Przykład? BAT. Sieć budowlana z Pomorza, 35 lat na rynku, 15 oddziałów, tysiące fachowców. Mieli wszystko: relacje, doświadczenie, sprawczość. Naszą rolą nie było wymyślenie nowej osobowości, tylko dokopanie się do tej prawdziwej. Z tego wyszło zdanie, które jest jednocześnie hasłem, testem i kodem rozpoznawczym: BAT. Tak się buduje. To nie slogan. To filtr. Jeśli budujesz dobrze, to wiesz z kim. Tutaj więcej o projekcie.
Selekcja
Dobra marka umie podejmować właściwe decyzje. Ma świadomość i dojrzałość, z których wynika umiejętność mówienia „nie”. To jasne zasady, jak wykorzystać odkrytą aurę - najlepiej drogą eliminacji. Lista tego, czego nie robicie. Klientów, których nie bierzecie. Obszarów, w które nie wchodzicie. Cen, których nie obniżacie. Większość firm myśli, że marka to dodawanie. Napiszmy misję, zróbmy nowe pozycjonowanie, dorzućmy linię produktów, weźmy tego klienta, bo przecież płaci. Po roku okazuje się, że firma robi wszystko po trochu, dla każdego, średnio. Nikt już nie wie, czym ona jest - ani zespół, ani rynek.
Dobra selekcja to ochrona aury. Każdy niewłaściwy projekt kosztuje energię. A energia w firmie jest skończona. To najcenniejsze aktywo, jakie macie. Jeśli wiecie, w którym kierunku idziecie, każdy wybór staje się prostszy, bo macie kompas, który odrzuca zbędne opcje.
Pół roku po rebrandingu North (największego e-commerce z częściami AGD i RTV) z hasłem „Naprawiaj! Nie wyrzucaj” - Paweł Łastowski, ich CMO, podsumował zmianę jednym zdaniem:
„Skończyły się przepychanki w stylu: 'Daj słoneczko', 'Pokaż smoka', 'Ja wolę czerwony'”.
To jest dojrzałość opowiedziana językiem człowieka, który robi marketing na co dzień. Dobrze ułożona marka eliminuje jałowe dyskusje, bo daje pewność co do obranej drogi. Marka chroni się sama. Kilka lat później, idea wciąż się broni. Tu więcej o rebrandingu North.
Tak to robimy.
Aura jest w Was. My ją wyłuskujemy przez zrozumienie, zaskoczenie i bezwzględną szczerość. Selektywność dokładamy potem, żeby to, co odkryjemy, przetrwało próbę czasu - i pokusę bycia “dla wszystkich”.
Spójrzcie na swój kalendarz z ostatnich miesięcy. Ile spotkań i projektów było stratą czasu?
Marek
AI nie uratuje marki, która nie wie, kim jest
Powód był dużo głębszy - coraz wyraźniej widzimy, że AI weszło do codziennej pracy firm szybciej, niż wiele marek zdążyło przygotować dla niego sensowny kontekst.
Jako organizatorzy mogliśmy potraktować ten temat jako kolejny punkt w agendzie. Zdecydowaliśmy się jednak sami poprowadzić warsztat o kontekście marki dla AI, bo to naturalne połączenie obszaru strategii marki, codziennej pracy z nią i technologii. Bez strategii i wiedzy o tym kim jest marka, dla kogo jest, jaki problem rozwiązuje, jaką rolę chce pełnić w życiu swojego odbiorcy, czym różni się od innych w kategorii i jak podejmuje decyzje, kiedy robi się trudno - AI nie stanie się magicznym wsparciem dla marki, tylko bardzo szybkim producentem poprawnych, gładkich i podobnych do siebie treści.
Podczas warsztatu mówiliśmy o AI jak o nowym pracowniku. Bardzo zdolnym, szybkim i gotowym do działania od pierwszego dnia, ale takim, który nie zna firmy, nie był na rozmowach z klientami, nie słyszał trudnych decyzji zarządu i nie wie, dlaczego marka mówi właśnie tak, a nie inaczej. Jeśli dostanie tylko zadanie, zacznie je wykonywać. Jeśli nie dostanie kontekstu, zacznie zgadywać.
I tu zaczyna się cały problem.
Bo kiedy AI (czyli nasz nowy pracownik) nie ma wszystkich informacji, sięga po to, po co sięgnąć najłatwiej - średnią z internetu, średnią z kategorii, średnią z komunikatów, które już gdzieś widziało. I wtedy łatwo dostajemy teksty o kompleksowym wsparciu, profesjonalnym, indywidualnym podejściu, realnych potrzebach, połączeniu strategii z kreatywnością, tradycji z nowoczesnością i rozwiązaniach szytych na miarę. Niby wszystko się zgadza, ale po chwili nie wiadomo, czy czytamy opis kancelarii prawnej, software house’u, agencji, firmy produkcyjnej czy cateringu dietetycznego z ambicjami. AI nie robi tego złośliwie, tylko po prostu wypełnia brak kontekstu schematem.
Temat kontekstu marki w AI jest ważny, ale też niełatwy. Nie chodzi o to, żeby nauczyć się jednej sprytnej komendy ani znaleźć prompt, który nagle rozwiąże wszystkie problemy komunikacyjne. Chodzi o to, żeby marka miała na czym oprzeć pracę z AI, a jej strategia nie była PDF-em zapisanym kiedyś w folderze „final_final_ostateczna_v.7”, ale systemem decyzji, z którego da się korzystać na co dzień.
W Rio od lat mówimy, że branding nie zaczyna się od logo, kolorów ani kampanii, ale dużo wcześniej - od zrozumienia biznesu, momentu, w którym znajduje się firma, odbiorcy, napięcia i rynku na którym działa. Często też zaczyna się od decyzji, które są niewygodne, ale porządkują wszystko, co dzieje się później: komunikację, ofertę, sprzedaż, design, stronę, prezentacje, treści i właśnie pracę z AI.
Podczas warsztatów Brand Jungle nie chcieliśmy opowiadać o sztucznej inteligencji jak o fajerwerku ani o magicznym narzędziu, które załatwi strategię za markę. Chcieliśmy pokazać ją raczej jako lustro, które bardzo szybko odbija to, co w marce jest jasne, i to, co od dawna było rozmyte. Jeśli marka nie ma wyraźnego kierunku, AI nie nada jej go za nią. Jeśli brzmi jak wszyscy - AI pokaże to jeszcze szybciej. Ale jeśli ma mocny kręgosłup, własny język i dobrze opisany kontekst, może stać się naprawdę użytecznym wsparciem w codziennej pracy zespołu.
Po warsztatach zostało z nami jedno mocne zdanie:
zanim zaprosisz AI do pracy nad marką, przygotuj mu porządny onboarding. Taki sam, jaki dałbyś nowej osobie w zespole, której naprawdę chcesz zaufać.
I właśnie z tej rozmowy powstał kolejny krok.
Zrobiliśmy proste narzędzie, które pomaga sprawdzić, czy Twoja marka daje sztucznej inteligencji wystarczająco konkretny kontekst do pracy. To nie jest audyt marki i droga na skróty zamiast strategii - bardziej szybka diagnoza, która pokazuje, gdzie decyzje są nazwane, a gdzie AI najprawdopodobniej zacznie dopowiadać za markę rzeczy, których nikt świadomie nie wybrał.
Odpowiedz sobie na 12 prostych pytań i zobacz, czy Twoja marka ma kontekst, z którym AI może naprawdę pracować: BRAND CONTEXT
A jeśli po wypełnieniu testu zobaczysz, że kontekst Twojej marki jest niepełny, rozproszony albo zbyt intuicyjny, nie musisz od razu wiedzieć, co z tym zrobić. Możesz umówić się z nami na bezpłatną, 30-minutową konsultację, podczas której wspólnie spojrzymy na Twój wynik i sprawdzimy, czy problem leży w samym opisie marki dla AI, czy głębiej - w strategii, która potrzebuje uporządkowania. To będzie krótka, konkretna rozmowa o tym, gdzie jesteś dzisiaj, czego brakuje Ci do sensownej pracy z Twoją marką i od czego warto zacząć. Link do rezerwacji terminu znajdziesz poniżej.
Iza: Umów bezpłatną konsultację
Marcin: Umów bezpłatną konsultację
Dobre efekty z AI nie zaczynają się od promptu. Zaczynają się od marki, która wie, kim jest.
#RioTeam
