Branding nie jest działaniem w pojedynkę
Projektowanie marek i praca nad ich rozwojem to odpowiedzialne zadanie. Świadomość głębi i złożoności mechanizmów, które je kształtują jest dla osób pracujących w naszej branży kluczowa. Szczególnie dziś, kiedy ciągła zmiana, elastyczność i umiejętność dopasowania się definiują skuteczne zarządzanie brandem.
Minęły już czasy skostniałych zasad, których przestrzeganie gwarantuje wyrazistość marki. Wachlarz narzędzi, jakimi dysponujemy, stawia przed nami nowe wyzwania. Do przewartościowania celów i metod ich osiągania doszło również po drugiej stronie. Klienci stali się bardziej wymagający i świadomi. Dlatego branding nie będzie już nigdy działaniem w pojedynkę. Każdy etap powstawania marki i rozwój każdego z jej obszarów, musi być dziełem zespołu. Marka jest dla ludzi i przez ludzi powinna być projektowana.
Nie ma jednego rozwiązania na wszystko
W Rio mamy świadomość jak ważny jest zespół. Zajmując się brandingiem szczególnie mocno akcentujemy jego rolę. Różnorodność i wielowymiarowość naszych zadań sprawia, że każdy kolejny projekt to wyzwanie. Jego skuteczna realizacja uzależniona jest często od nowego ujęcia danego problemu. Powstawanie marki to pewien proces, które stale ulega przeobrażeniom. Skutkuje to tym, że nie możemy polegać jedynie na wypracowanych schematach czy mechanizmach. Takie podejście, uwzględniające odmienność klientów i branż, dla których pracujemy, doprowadziło nas do zainwestowania w zespół oraz stworzenia wyjątkowego kolektywu. Z każdym dniem przekonujemy się, jak istotne i jak efektywne może być zaangażowanie całego zespołu w procesu brandingu. Pozwala nam to zweryfikować wszelkie pomysły, potem udoskonalać je na etapie projektowania i wdrażania. Dzięki temu nasze projekty mają szansę okrzepnąć, co jest z punktu widzenia skutecznego budowania wizerunku bardzo pomocne.
Silny zespół daje przewagę

W naszej pracy dążymy do zaspokojenia przede wszystkim potrzeb klienta, realizujemy jego wizję i robimy to w określonym celu. Do tego potrzebna jest nie tylko intuicja, talent czy wyczucie, ale też umiejętności analityczne, zdolność do strategicznego myślenie i pewna odwaga. Musimy pamiętać, że siła zespołu tkwi w jego różnorodności, nie w podobieństwach. Więcej perspektyw i różne trajektorie myślenia to prosta droga do większej kreatywności, śmielszych pomysłów, a czasem i przełomowych rozwiązań.
Interesując się innymi rzeczami, mając różne poglądy i pryzmaty patrzenia na świat, ale działając wspólnie, jesteśmy w stanie wzajemnie się inspirować i motywować. Każdy z nas ma inne podejście do realizowanego tematu i jest specjalistą trochę w innej dziedzinie. To wszystko stanowi wielki atut, dzięki niemu realizowany projekt nabiera tak potrzebnej mu głębi, która ułatwia utrzymanie się na powierzchni i dotarcie do odbiorców.
Tak jest ciekawiej
Abstrahując od aspektów czysto zawodowych, praca w takim niejednolitym otoczeniu jest przyjemniejsza i ciekawsza. Możemy dzięki temu codziennie się zaskakiwać, poznawać coś nowego. Budując relacje poszerzamy horyzonty i uczymy się słuchać – a to z czasem daje nam umiejętność selekcji naszych pomysłów i większą pewność w ich wdrażaniu. W interesującym otoczeniu zachowujemy także większą czujność i ostrość umysłu, a to sprzyja kreatywnej pracy.
Stwórzmy drużynę
Podczas budowania zespołu, bardziej niż na piękne portfolio, rozmach czy wielkość realizowanych dotychczas projektów, powinno się przede wszystkim zwracać uwagę na to, kim kandydat jest i jak myśli. Jego największym atutem jest to, co nowego może wnieść do drużyny.
Michael Jordan miał rację, kiedy mówił, że talent może wygrać mecz, ale to zespół zdobywa mistrzostwo. W brandingu sprawdza się też zasada, że jeśli przekonasz tłum, przekonasz jednostkę. Lepiej to robić grając w drużynie – dobrej drużynie.
-
29.03.2018
-
Czego nauczyło nas Brand Jungle?
Zaczynaliśmy od euforii i chaosu. Wielkie pomysły, śmiałe decyzje, wiara, że „jakoś to ogarniemy”. Szybko okazało się, że marzenia potrzebują planu, a kreatywność wymaga solidnej ramy. Brand Jungle nauczyło nas, że przygotowanie wydarzenia to sztuka balansowania między wizją i kreacją a twardą logistyką i przyziemnością. Harmonogramy, procedury i budżet nie są przeszkodą, ale sprzymierzeńcem, bo to dzięki nim wizja staje się realna. Równie ważna jest intuicja i gotowość na to, co nieprzewidywalne. Dokładnie tak samo dzieje się w projektach. Inspiracja daje start, ale to konsekwencja i organizacja prowadzą do efektu, a plan B warto mieć pod ręką.
Brand Jungle uświadomiło nam moc detali. Uczestnicy widzą spójne doświadczenie, tymczasem za nim stoją setki drobiazgów, od logistyki, po scenografię czy komunikację. Te drobiazgi budują klimat i sprawiają, że coś zapada w pamięć. W projektach jest podobnie: precyzja i dbałość o szczegóły sprawiają, że efekt końcowy „klika” i zostaje z odbiorcą na długo. Uczyliśmy się jak tym zarządzać, aby doświadczenie użytkownika nie było tylko pustym hasłem.
Doświadczyliśmy również, że storytelling jest najmocniejszy wtedy, kiedy można go przeżyć. Nie wystarczy opowiedzieć historii, tylko trzeba ją zbudować, tak by odbiorca stał się jej częścią. W pracy projektowej to podejście przenosi się na sposób, w jaki tworzymy marki: nie na poziomie deklaracji, ale doświadczeń, które angażują i inspirują.
Organizacja Brand Jungle pokazała jak ważni są ludzie wokół nas. Partnerzy, dostawcy, wolontariusze, zespół tworzą atmosferę, którą później czują uczestnicy. To lekcja o tym, że ważne są relacje i ich długofalowe budowanie. Bez zaufanych osób żadne przedsięwzięcie nie ma sensu. Projekty działają dokładnie tak samo: jasne role, zaufanie i dobra energia w zespole przekładają się na końcowy efekt, który odczuwa klient.
I wreszcie ewaluacja. Każdą opinię po konferencji potraktowaliśmy na serio i wyciągamy z niej wnioski. Każde wydarzenie, podobnie jak każdy projekt, jest prototypem. Analiza tego, co zadziałało, a co można poprawić, jest najlepszą inwestycją w przyszłość. Dzięki temu każda kolejna realizacja jest lepsza.
Organizacja Brand Jungle pokazała, że projekty to w gruncie rzeczy wydarzenia w miniaturze, mają początek, kulminację i finał, wymagają zespołu, planu i odwagi w reagowaniu na zmiany. Dopiero gdy marzenia spotykają się z dyscypliną, a wizja z konsekwencją działania, powstają doświadczenia, które mają moc poruszać, inspirować i zostawiać trwały ślad.
To lekcja, którą zabieramy ze sobą do każdej kolejnej realizacji. Przekonamy się w 2026 roku, bo Brand Jungle wraca w nowej odsłonie. Stay tuned!
